Wzmacniacze smaku – czy każde E jest złe?

Wzmacniacze smaku – czy każde E jest złe?

Powszechnie uważa się, że wszelkie „E” widoczne na etykietach są złe i w składzie powinno być ich jak najmniej. Czy wszystkie wzmacniacze smaku dyskwalifikują produkt spożywczy?

Substancje oznaczone literą E i trzema lub czteroma cyframi po niej są symbolami dodatków, jakie stosuje się obecnie przy produkcji żywności. Widząc takie oznaczenia na opakowaniach produktów automatycznie uważamy taki produkt za coś gorszego. W części przypadków faktycznie tak jest i warto unikać takich substancji i produktów w naszej diecie. Jednak nie każde E jest tak złe, jak można by się tego spodziewać. Często są to zupełnie naturalne substancje, które spożywamy nawet o tym nie wiedząc. Przykład? E300, czyli kwas askorbinowy, a potocznie po prostu witamina C. Prócz oczywistych zalet jakie niesie dla naszego organizmu jest równocześnie powszechnie stosowanym przeciwutleniaczem, który zapobiega psuciu się żywności.

Lepiej niż dobrze

Wzmacniacze smaku to substancje oznaczone kombinacjami cyfr z szóstką na początku, czyli E621, E635, E650 itd. Jak sama nazwa wskazuje, wzmacniacze mają za zadanie uwydatnić, poprawić czy uatrakcyjnić smak. W użyciu są zarówno wzmacniacze smaku jak i zapachu. Najczęściej spotkać je można w produktach wysoko przetworzonych, czyli koncentratach, zupach instant, sosach, przyprawach, ale też w przetworach mięsnych czy wszelkich fast foodach i chipsach. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście unikać takich dań i w miarę możliwości przyrządzać jedzenie we własnym zakresie. Realia są jednak takie, że z różnych powodów nie mamy zawsze takiej możliwości. Warto zatem wiedzieć, z czym mamy do czynienia.

Do najbardziej powszechnych i znanych wzmacniaczy należy glutaminian sody (E621). Pierwszy raz związek ten został wyizolowany ponad 100 lat temu w Japonii. Wykorzystano do tego celu wodorost – listownicę japońską. Uzyskany został smak nazwany został umami, który jest piątym z wykrywanych przez człowieka smaków (obok słodkiego, słonego, gorzkiego i kwaśnego). Opisuje się go jak coś pomiędzy słonym smakiem rosołu oraz mięsa. Stąd też jego obecność we wszelkiej potrawach azjatyckich gdzie zachodzi potrzeba wzmocnienia czy uzyskania posmaku podobnego do owoców morza, sosu sojowego, a nawet serów czy orzechów.  

Co za dużo, to nie zdrowo

W przypadku wszelkich substancji Exxx często pada pytanie, czy i jak bardzo są szkodliwe dla zdrowia. Odpowiedź na te pytania brzmi: to zależy. Trzeba wiedzieć, że wszystkie dodatki chemiczne stosowane w przemyśle spożywczym muszą być dopuszczone do obrotu przez Europejską Komisję Ds. Bezpieczeństwa Żywności. Używanie i spożycie tych substancji absolutnie nie może oznaczać potencjalnego zagrożenia utraty zdrowia. Z tego powodu ustala się dopuszczalne dawki, które powinny gwarantować bezpieczeństwo. I faktycznie tak jest. Niewielkie ilości nie powinny mieć niekorzystnego wpływu na organizm i nie ma obecnie badań jednoznacznie stwierdzających szkodliwość glutaminianu sodu. Inną kwestią pozostaje jednak ilości takich dodatków, jakie spożywamy. Małe dawki przy dużej częstotliwości mogą dać sumarycznie ilość, która już nie koniecznie będzie nam obojętna. Powinny o tym pamiętać chociażby kobiety w ciąży oraz oczywiście osoby mające alergie na tą substancję. Trzeba również mieć świadomość, że same potrawy wzbogacane tym dodatkiem nie są najwyższych lotów także w pierwszej kolejności staje sens spożywania tego typu jedzenia. Okazjonalnie pewnie tak, ale codziennie już zdecydowanie nie.

< Wróć do bloga Następny wpis >

Skomentuj

*
**Mail nie będzie opublikowany
*Adres url wraz z http://
*
Produkt dodany do porównania